Nic tak nie obnaża ludzkiego charakteru, jak obrażanie się z powodu żartu. Georg Christoph Lichtenberg
:: Znaczenia Imion: :: Lucjan - Lucjan jest odmianą łacińskiego imienia Lucjusz (*Lucius*). Lucjanowie już od dziecka są wysoce samodzielni. Nie przejmują się opiniami otoczenia i swoje życie układają ściśle według własnych pomysłów. A ponieważ ich imię znaczy "urodzeni w świetle", Lucjanowie lubią stać w kręgu światła, najlepiej na estradzie, lub znajdować na świeczniku. Lekceważą przy tym całe roje plotek, jakie o nich krążą. Tak jak światło rozświetla ciemności, Lucjana ciągnie ku rzeczom ciemnym, nieznanym i otoczonym tajemnicą. Może stać się badaczem (lub detektywem), który niestrudzenie tropi wszelkie sprawy pozostające dotąd w ukryciu. Lucjan, chociaż towarzyski, jest z natury nieufny. Nie wierzy cudzym słowom, zanim sam czegoś nie sprawdzi. W trudnych sytuacjach zachowuje zimną krew i szybki refleks. Dobrze mieć go za przyjaciela, zaś jego wrogom wypada tylko współczuć, że mu się narazili.
Wszyscy ludzie wydają się nam śmieszni, z wyjątkiem nas samych. John Galsworthy
::Zaszpanuj wierszykiem ;) ::
Żyłaś soble jak Tangolita
co noc, co dzień -
bo i myśliciel, i kobita,
Syrena-Record, z bajki płyta,
niebiański motor,
o Szarlotto -
sen.
To było życie! cud fakira!
Wszystko, coś chciała, miałaś, Mira:
mirrę, kadzidło i złoto.
A teraz co? Na Heraklita!
Co w głowie masz! hoc-hoc?
Wprost zwariowała ta kobita,
ana chce być jak ironita
co dzień, co noc.
Ha-ha, satyrki się zachciało -
owszem, to pomysł dumny.
Ale co będzie, proszę Miry,
jeśli Kolumna Satyry
zacznie obalać kolumny?
Czy zapomniałaś, ze Voltaire
został obity przez lokajów?
Ciężko z satyrą w każdym kraju,
nawet w ZSRR.
A tobie, jak na złość, potrzeba
poetom dać kawałek chleba,
chce ci się witza, fanfreluszki,
satyry, Schneckenschnickenschnack,
błysku szpady sans peur ni blague...
Mira, na kręte wchodzisz dróżki,
Mira, uważaj.
Jak pragnę Boga, zadrzesz z rządem.
Satyry nie kocha rząd.
U nas, uważasz, trzeba z prądem,
ty chcesz pod prąd...
Powiedzmy, że Kolumna wyszła -
sto lat! i byle prędzej!
Jak gwiezdne niebo humor błyska,
jak gwiazdy śmieją się ludziska,
no, ale konsekwencje?
Bo jeśli tak, bo jeśli, jeśli
skandl z satyry się wybiesi -
Mira, uważaj -
Od tej satyry przyjdą rozbiory,
no i Kościuszko, Insurekcja,
Bartoszu-toszu, Uaszyngton,
potem Królestwo Kongresowe,
Szopen zacznie płakać na lekcjach,
że chce do rodzinnych stron.
Potem jak zwykle Mikołaj Pierwszy
i kupppa wierszy, kuppa wierszy,
a potem Adam i cholera,
a potem Juliusz i suchoty.
o filareci, biedne dzieci,
kochany kraju złoty...
A w końcu przyjdzie Do-OO-tyma.
Mira, uważaj, Mira, trzymaj!!!
Mira, nie mogę...
*
Kiedy ojczyzna zasnuje się kirem,
wszyscy wskażą palcem na Mirę,
że sprowadziła noc niedoli,
och boli serce, och jak boli...
A co się stanie z tobą potem?
Wolę, Mireczko, nie mówić o tem:
Daktyloskopia, czarne znaki,
tajga i tundra, klątwy księży,
Mira, uważaj, się zastanów -
i ty, i ja znamy tych panów.
Po co ci, Pani, despekt taki?
Lepiej z Cyrano Berżerakiem
lećmy na księżyc.
1934
--